Kim jestem?

Odpowiadam za słowa, zdania, akapity i większe całości. Uczę, jak opowiadać historie, jak frazą projektować ludzkie emocje.

Nazywam się Maciej Makselon i pochodzę z Knurowa – miasta tak małego, że gdyby było ładne, można by je nazwać kameralnym. Nie potrafię podejmować sensownych wyborów życiowych, czego wynikiem jest polonistyczne wykształcenie. Do redakcji książek używam memów, a w ramach gry wstępnej opowiadam o wariantywnych formach ortograficznych i zastosowaniu analizy samogłoskowej w budowaniu stosunku emocjonalnego do bohaterów. Pracuję za dużo, ponieważ kot siedzi mi na kolanach, a dla ludzi zrzucających koty z kolan jest specjalne miejsce w piekle. To, że nie wierzę w piekło, nie ma żadnego znaczenia.

fot. Mirosław Stelmach

Na co dzień otaczam redaktorską opieką książki wydawnictwa W.A.B, wcześniej pracowałem w wydawnictwie Znak.

Prowadzę też autorskie zajęcia z pracy redaktorskiej i podstaw kreatywnego pisania na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z gościnnymi warsztatami i wykładami występowałem na Uniwersytetach Warszawskim, Śląskim, Gdańskim Uniwersytecie Medycznym (i tak dalej, i tak dalej), konferencjach naukowych czy na Międzynarodowych Targach Książki. Z języka inkluzywnego szkoliłem również osoby zatrudnione w Komisji Europejskiej w Luksemburgu. Prowadzę też komercyjne szkolenia m.in. z kreatywnego pisania, języka inkluzywnego czy redakcji tekstów. Zdarza mi się również mówić o języku i narracji na konferencjach, a także zasiadać w jury konkursów literackich. Mimo tego, że jestem z Knurowa, w dodatku po polonistyce, to wpuszczono mnie na dwa TEDx-y (i to nie w charakterze słuchacza). I tak, tam też mówiłem o pisaniu oraz o języku, bo tylko na tym się znam, a wypowiadanie się na tematy, których nie ogarniam, budzi we mnie organiczny sprzeciw.

fot. Patryk Bierski Fotografia

Na Instagramie prowadzę edukacyjno-humorystyczny profil poświęcony najciekawszym aspektom naszego języka i kreatywnemu pisaniu (szok).

Jestem człowiekiem głęboko wierzącym w to, że język ma znaczenie i że jest na tyle pojemny, by zmieścić nas wszystkich. Nie wierzę, lecz wiem, że jest jak klocki LEGO i można ułożyć z niego dokładnie takie konstrukcje, jakich potrzebujemy. Ogranicza nas tylko wyobraźnia. Z kolei zero-jedynkowego pojmowania języka nie lubię prawie tak bardzo, jak majonezu dekoracyjnego (DE-KO-RA-CYJ-NE-GO. On nie służy do konsumpcji, szanujmy semantykę).

Twierdzę również, że poglądy powinniśmy weryfikować na podstawie wiedzy, nie zaś dopasowywać poziom wiedzy do poglądów.