Czy kierowczyni powinna jeździć samochodzicą?
Po raz kolejny dostaję wiadomość (oczywiście od pana) z pytaniem o to, dlaczego zwolenniczkom i zwolennikom feminatywów nie przeszkadza to, że na przykład „zawód” jest rodzaju męskiego. Bo przecież skoro tak im przeszkadza nazywanie się „kierowcą” i muszą wymyślać te całe „kierowczynie”, to może by były konsekwentne i wykonywały nie TEN „zawód” tylko TĘ „zawódkę”.
No i ja bardzo przepraszam, ale gdybym był dawną nauczycielką języka polskiego takiego delikwenta, to faktycznie poczułbym zawód tak wielki, że może i musiałbym chwycić za wódkę.
Bo też jestem pewien, że na lekcjach tłukła do głowy temu ananasowi, że rzeczowniki dzielą się na kilka typów.
Na przykład na rzeczowniki żywotne i nieżywotne oraz na osobowe i nieosobowe.
Rzeczowniki osobowe – jak sama nazwa wskazuje – dotyczą osób. A u osób można rozróżniać płeć.
Rzeczowniki nieosobowe, w szczególności zaś nieżywotne (stół, samochód, ściana, szklanka), płci nie mają. I ja wiem, że jak wpiszecie w googla „lampa grażyna”, to Wam wyskoczy gustowny kinkiet, ale to nie jest tak, że ją się da sklasyfikować jako kobietę. Po prostu ktoś od nazw lamp któregoś ranka wstał i wybrał onomastyczną przemoc.
Ale choć lampa płci nie ma, to my po prostu umówiliśmy się, że wszystkie rzeczowniki będą miały rodzaje. Nawet te abstrakcyjne (czyli te, które opisują uczucia, idee, cechy, pojęcia).
I tu pojawi się kolejny szok i zaskoczenie, bo oto okazuje się, że część tych rzeczowników może mieć nawet rodzaj nijaki (AaAaAaAa, ŚwIaT sIę KoŃcZy, Co To LeWaCtWo ZnOwU wYmYśLa)”. To zmywanie, to słońce, to krzesło.
No, ale skoro już jesteśmy przy rodzaju nijakim (choć może lepiej mówić „neutralnym”), to chciałem powiedzieć, że najzabawniejszym w tym wszystkim znajduję to, że najzacieklej z feminatywami walczą te same osoby, które oburzają się na niebinarność i krzyczą „że chłop jest chłopem, baba babą, zawsze tak było i nie ma co mieszać!”
No. I wszystko jasne
Dopóki nie zobaczą, że w języku baba chce być – o zgrozo! – babą (np. kierowczynią) a nie chłopem (kierowcą). Bo wtedy z gotowaniem bigosu na uspokojenie nie nadążysz.
Może weźcie się, kurna, zdecydujcie.
Maciej Makselon