Po co nam informacje o wysokości nakładu?

Chciałem zwrócić uwagę na godną pochwały praktykę wydawnictwa ArtRage.
Praktyka jest niezwykle prosta: w stopce redakcyjnej ArtRage informuje o wysokości kolejnych nakładów danego tytułu.

Jeżeli zajrzycie do książek wydawanych dawniej (na przykład w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych), to również znajdziecie takie informacje.
W tytułach wydawanych dziś przez duże wydawnictwa takich informacji nie uświadczycie.
Dlaczego?
Bo na rynku wydawniczym wszyscy kłamią.
Zwłaszcza w materii liczby sprzedanych egzemplarzy.
A gdy nie ma informacji o wielkościach pierwszego nakładu oraz dodruków, to kłamie się zdecydowanie łatwiej.

Jeżeli słyszycie, że jakiegoś tytułu sprzedało się dwadzieścia tysięcy, to najpewniej sprzedało się go tysięcy piętnaście lub szesnaście. Jeżeli wydawnictwo chwali się pięćdziesięcioma tysiącami sprzedanych egzemplarzy, to pewnie zeszło ich trochę ponad czterdzieści tysięcy. I tak dalej.

Do zupełnie kuriozalnych sytuacji dochodzi, gdy jeden redaktor chce powiedzieć drugiemu redaktorowi ile FAKTYCZNIE sprzedało się książki, którą zainicjował. Bo jeżeli powie mu, że dwanaście, to w środowisku będzie się mówiło, że sprzedało się dziewięć lub dziesięć tysięcy.

Nic już nie wiadomo. Ani w przestrzeni publicznej, ani w branży.
I trudno, by ta branża nie była spatologizowana, skoro nawet na tak podstawowym poziomie brakuje transparentności.

Czy kierowczyni powinna jeździć samochodzicą?

Po raz kolejny dostaję wiadomość (oczywiście od pana) z pytaniem o to, dlaczego zwolenniczkom i zwolennikom feminatywów nie przeszkadza to, że na przykład „zawód” jest rodzaju męskiego. Bo przecież skoro tak im przeszkadza nazywanie się „kierowcą” i muszą wymyślać te całe „kierowczynie”, to może by były konsekwentne i wykonywały nie TEN „zawód” tylko TĘ „zawódkę”.No i ja bardzo przepraszam, ale gdybym był dawną nauczycielką języka polskiego takiego delikwenta, to faktycznie poczułbym zawód tak wielki, że może i [...]

Więcej

Czy można ufać raportom o najczęstszych błędach w internecie?

/Tekst został napisany wspólnie z współtwórczynią strony o-jezyku.pl, czyli Marią Bolek/ Jak my to kochamy. Co roku możemy sobie popatrzeć na najpopularniejsze błędy i napawać się widokiem języka ludzi głupszych i gorszych od nas. Na języku poczuć smak wyższości. Wyższości, która opiera się na raporcie o najczęstszych błędach, który… pełen jest błędów. Błędów, które sprawiają, że raport godny jest naszego zaufania w takim samym stopniu, jak syn zdetronizowanego króla Nigerii, który pisze do Ciebie maila z prośbą o [...]

Więcej

Teksty o języku, kulturze i sztuce

Teksty poświęcone zagadnieniom językowym oraz dziełom i produktom kultury.

Teraz możesz zostawić mi swojego maila.

Daję Ci słowo (a nawet całe zdanie!), że poinformuję Cię, gdy na stronie pojawi się nowy tekst. Bo po to tu jesteś, prawda 🙂?