Implozja polszczyzny.

Stoję w kolejce dyskontu. Takiego, którego alejki nie są zawalone pod sufit i który nie straszy pozwami za śmieszkowe akcje w internecie.
Nie będę mówił, o jaki dyskont chodzi. Cichosza.

Stoję, bo właśnie skończyłem wypakowywać produkty (ziemniaki, cebula – wiadomo, w końcu jestem po polonistyce) na taśmę. Z zaskoczenia bierze mnie pan starszy, który wskazuje pusty już koszyk i pyta: „mogę wziąŚć?” akcentując wyraźnie (i zupełnie nieironicznie) ostatnią sylabę. Zmiękczone świszczące „ś” rozchodzi się powietrzu na złość słownikom.

Pani, która stoi za mną, podnosi wzrok, uśmiecha się do mnie z przekąsem. Przekąsem, który szybko ustępuje miejsca przerażeniu.

Bo oto znika wszystko z półek i zaczynają się dziać rzeczy niestworzone. Ziemia drży, alejka rozstępuje się, z otchłani wyłania się bestia mająca dziesięć rogów i siedem głów, a na jej rogach dziesięć słowników, a na jej głowach słowa bluźniercze. Bluźnierczo niepoprawne.

Pan starszy pada na kolana promieniem rażony i przygląda się, jak wszystko zaczyna zapadać się wewnątrz dyskontu. Wszystkich nas dławi ciśnienie.
Tak właśnie imploduje polszczyzna.

No, poza tym, że nie.

Nic się nie stało. Nie miałem ŻADNEGO problemu ze zrozumieniem pytania pana starszego. Uśmiechnąłem się i kiwnąłem głową, a on wyciągnął rękę, by przeprowadzić czynność „wziąŚć”. Czynność, która – mimo nadmiarowego „ś” – zakończyła się pełnym sukcesem.

Rzeczywistość nie zadrżała nawet na sekundę. Polszczyzna jęknąć nawet cichutko nie czuła potrzeby.

I panu starszemu koszyk też z ręki nie wypadł.
🤷.

Czy kierowczyni powinna jeździć samochodzicą?

Po raz kolejny dostaję wiadomość (oczywiście od pana) z pytaniem o to, dlaczego zwolenniczkom i zwolennikom feminatywów nie przeszkadza to, że na przykład „zawód” jest rodzaju męskiego. Bo przecież skoro tak im przeszkadza nazywanie się „kierowcą” i muszą wymyślać te całe „kierowczynie”, to może by były konsekwentne i wykonywały nie TEN „zawód” tylko TĘ „zawódkę”.No i ja bardzo przepraszam, ale gdybym był dawną nauczycielką języka polskiego takiego delikwenta, to faktycznie poczułbym zawód tak wielki, że może i [...]

Więcej

Po co nam informacje o wysokości nakładu?

Chciałem zwrócić uwagę na godną pochwały praktykę wydawnictwa ArtRage.Praktyka jest niezwykle prosta: w stopce redakcyjnej ArtRage informuje o wysokości kolejnych nakładów danego tytułu.Jeżeli zajrzycie do książek wydawanych dawniej (na przykład w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych), to również znajdziecie takie informacje.W tytułach wydawanych dziś przez duże wydawnictwa takich informacji nie uświadczycie.Dlaczego?Bo na rynku wydawniczym wszyscy kłamią.Zwłaszcza w materii liczby sprzedanych egzemplarzy.A gdy nie ma informacji o [...]

Więcej

Teksty o języku, kulturze i sztuce

Teksty poświęcone zagadnieniom językowym oraz dziełom i produktom kultury.

Teraz możesz zostawić mi swojego maila.

Daję Ci słowo (a nawet całe zdanie!), że poinformuję Cię, gdy na stronie pojawi się nowy tekst. Bo po to tu jesteś, prawda 🙂?