„Porozmawiajmy jak biali ludzie”

Ale kiedy poseł na Sejm rzeczypospolitej – i to nie ten, który lata z gaśnicą – rzuca na wizji: „niech zaczną rozmawiać normalnie – jak biali ludzie”, to jednak odczuwam pewien dysonans.

NORMALNIE to mówią właśnie biali ludzie.
Czech czy Anglik, to nie jest istotne. Bo biały człowiek z białym człowiekiem zawsze się dogada.
Dlaczego? Bo człowiek biały jest człowiekiem cywilizowanym.

W haśle „porozmawiajmy jak biali ludzie”, biel ustawiona jest jako norma cywilizacyjna. W niej biały człowiek stanowi ostateczny punkt cywilizacyjnego odniesienia. Poza nim jest już tylko barbaria.

Tego zresztą poseł Sawicki nie ukrywał. Po tym, jak stwierdził, że to właśnie rozmawianie „jak biały człowiek” jest rozmawianiem normalnym (czyli pozostającym w kontrze do rozmawiania nienormalnego), doprecyzował, by nikt nie miał wątpliwości, o co chodzi.

Tj. o to, by rozmawiać „… w sposób kulturalny, bez obrażania, bez krzyków, bez pomawiania”.

Odnosił się do grup, które – w jego opinii – krzykiem miały wywierać presję. Czyli wywierać ją niekulturalnie. W sposób niecywilizowany.

Pozwolę sobie powtórzyć za słownikiem WSJP: Cywilizowany to taki sposób, który wyraża szacunek do drugiego człowieka i jego potrzeb.

Czy przedstawianie jednego koloru skóry jako punktu odniesienia dla normy jest wyrazem szacunku dla innych ludzi i ich potrzeb? Czy w XXI wieku budowanie wartościującej opozycji rasowej „my” – „oni”, możemy uznać za cywilizowany sposób przedstawiania rzeczywistości? Czy stygmatyzowanie osób o innym kolorze skóry, przedstawianie ich jako gorszych tylko po to, by retorycznie podbić wypowiedź wymierzoną w politycznych przeciwników, jest „sposobem kulturalnym, bez obrażania”, na którym to sposobie posłowi tak rzekomo zależy?

Bo oto następuje szok i zaskoczenie.
Wszystko wskazuje na to, że żeby móc kogoś na temat kultury pouczać, to najpierw trzeba samemu ją mieć.
I nie, Panie Pośle Sawicki, kultura bakterii – jak widać – raczej nie wystarczy.

Czy kierowczyni powinna jeździć samochodzicą?

Po raz kolejny dostaję wiadomość (oczywiście od pana) z pytaniem o to, dlaczego zwolenniczkom i zwolennikom feminatywów nie przeszkadza to, że na przykład „zawód” jest rodzaju męskiego. Bo przecież skoro tak im przeszkadza nazywanie się „kierowcą” i muszą wymyślać te całe „kierowczynie”, to może by były konsekwentne i wykonywały nie TEN „zawód” tylko TĘ „zawódkę”.No i ja bardzo przepraszam, ale gdybym był dawną nauczycielką języka polskiego takiego delikwenta, to faktycznie poczułbym zawód tak wielki, że może i [...]

Więcej

Po co nam informacje o wysokości nakładu?

Chciałem zwrócić uwagę na godną pochwały praktykę wydawnictwa ArtRage.Praktyka jest niezwykle prosta: w stopce redakcyjnej ArtRage informuje o wysokości kolejnych nakładów danego tytułu.Jeżeli zajrzycie do książek wydawanych dawniej (na przykład w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych), to również znajdziecie takie informacje.W tytułach wydawanych dziś przez duże wydawnictwa takich informacji nie uświadczycie.Dlaczego?Bo na rynku wydawniczym wszyscy kłamią.Zwłaszcza w materii liczby sprzedanych egzemplarzy.A gdy nie ma informacji o [...]

Więcej

Teksty o języku, kulturze i sztuce

Teksty poświęcone zagadnieniom językowym oraz dziełom i produktom kultury.

Teraz możesz zostawić mi swojego maila.

Daję Ci słowo (a nawet całe zdanie!), że poinformuję Cię, gdy na stronie pojawi się nowy tekst. Bo po to tu jesteś, prawda 🙂?