Biedronko! Licz się ze słowami!

Nie lubię się czepiać błędów. Przydarzają się nam wszystkim, zwłaszcza w spontanicznym akcie mowy. I nie powinniśmy tego stygmatyzować. A już z pewnością nie powinniśmy zwracać na to uwagi publicznie. Krótko: błędy to nie jest nic strasznego, są naturalną częścią komunikacji ALE…

Ja pierdzielę, przecież mowa o wgranym programie komputerowym.

Mamy 2024 rok. Wysyłamy w kosmos rakiety, które są nawet w stanie pionowo wylądować w tym samym miejscu, z którego wystartowały. W Bostonie w tym roku zabieg stomatologiczny na ludzkim pacjencie przeprowadził, kurna, robot. W Krakowie dziennikarze i dziennikarki zastępowane są sztuczną inteligencją. A we wrześniu tego roku naukowcy odkryli, że po naszej śmierci komórki wcale nie umierają. Kumacie to? Dysponujemy tak zaawansowanymi technologią i nauką, że udało się odkryć przejściowy stan pomiędzy życiem a śmiercią. Dotarliśmy w rozwoju tak daleko, że odkryliśmy komórkowy czyściec. Komórkowy czyściec, odkryliśmy komórkowy czyściec, na nieboga!

Tymczasem w sklepie z owadem dalej nie są w stanie zrobić tak, żeby kasa samoobsługowa nie podawała komunikatu „należy podać ilość”, gdy wbijamy bułki.

Liczbę! Liczbę podać należy! Bułki są, do krowiej nędzy, policzalne! Chyba że się zeschną i zostaną przerobione na bułkę tartą, to wtedy nie. Wtedy są w stanie przejściowym między życiem a śmiercią. Wtedy są w bułkowym czyśćcu. I wtedy to może być nawet ilość, mam wywalone.

Przecież ja polonistycznej gorączki dostanę. Przecież jak ja to słyszę, to aż mi słabną jery. Aż przechodzę w stan oboczności.

Przy samoobsługowej kasie mam polonistyczne PTSD.
Owadzie kropkowany, ja wiem, że polski nie jest Twoim pierwszym językiem. W najlepszym wypadku mówisz po portugalsku, w najgorszym jak jakiś robak. Ale to są jakieś jaja (wolny wybieg, 20 sztuk, 20.45 zł za opakowanie) przecież.
Ilu kliknięć wymaga ta zmiana?

EDIT: dzień po opublikowaniu tego tekstu dostałem z Biedronki informację, że biorą się za naprawienie tego błędu. Tydzień później wszystkie kasy w Polsce w kontekście produktów policzalnych mówiły/pisały „liczba”. Do tekstu muszę zatem dołączyć wyrazy uznania. Brawo. I dziękuję, Biedronko, z całego serca. Sprawiłaś, że jestem bardzo szczęśliwym żuczkiem.

Czy kierowczyni powinna jeździć samochodzicą?

Po raz kolejny dostaję wiadomość (oczywiście od pana) z pytaniem o to, dlaczego zwolenniczkom i zwolennikom feminatywów nie przeszkadza to, że na przykład „zawód” jest rodzaju męskiego. Bo przecież skoro tak im przeszkadza nazywanie się „kierowcą” i muszą wymyślać te całe „kierowczynie”, to może by były konsekwentne i wykonywały nie TEN „zawód” tylko TĘ „zawódkę”.No i ja bardzo przepraszam, ale gdybym był dawną nauczycielką języka polskiego takiego delikwenta, to faktycznie poczułbym zawód tak wielki, że może i [...]

Więcej

Po co nam informacje o wysokości nakładu?

Chciałem zwrócić uwagę na godną pochwały praktykę wydawnictwa ArtRage.Praktyka jest niezwykle prosta: w stopce redakcyjnej ArtRage informuje o wysokości kolejnych nakładów danego tytułu.Jeżeli zajrzycie do książek wydawanych dawniej (na przykład w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych), to również znajdziecie takie informacje.W tytułach wydawanych dziś przez duże wydawnictwa takich informacji nie uświadczycie.Dlaczego?Bo na rynku wydawniczym wszyscy kłamią.Zwłaszcza w materii liczby sprzedanych egzemplarzy.A gdy nie ma informacji o [...]

Więcej

Teksty o języku, kulturze i sztuce

Teksty poświęcone zagadnieniom językowym oraz dziełom i produktom kultury.

Teraz możesz zostawić mi swojego maila.

Daję Ci słowo (a nawet całe zdanie!), że poinformuję Cię, gdy na stronie pojawi się nowy tekst. Bo po to tu jesteś, prawda 🙂?