Czy język inkluzywny może wykluczać?

Kiedyś w trakcie panelu dyskusyjnego Mateusz Adamczyk, powiedział, że nie lubi określenia „język włączający”, bo „włączać też można na siłę”. I to ze mną zostało.
Bo tak, włączać też można na siłę.

Żeby nie było: bardzo nie lubię argumentu o „narzucaniu feminatywów”. Zwykle szybko okazuje się, że „narzucaniem” jest to, że ktoś feminatywu po prostu użył, albo to, że kobieta zwyczajnie chce, by stosować wobec niej formę żeńską.
Równocześnie narzucaniem nie jest odmawianie tejże kobiecie prawa do używania feminatywu. Because f*ck logic, that’s why.

Ale też od razu do głowy przychodzi mi sytuacja z listopada zeszłego roku, kiedy to dziennikarka zwróciła się do Elżbiety Witek per „marszałkini”, co spotkało się z kategorycznym sprzeciwem samej zainteresowanej, która feminatywów po prostu nie poważa.

I potem można było na przykład przeczytać tekst o „językowych fobiach Elżbiety Witek”. Oburzenie pani Elżbiety nabrało w nim innego wymiaru. Stało się „dyktaturą”, „kaprysem”, a autor tekstu twierdził, że pani marszałek nie ma prawa wymagać od kogoś, by nie stosował wobec niej feminatywu.
Wszystko to, zusammen do kupy, odrobinę mnie zszokowało.

Dlaczego Pani Witek nie miałaby mieć prawa do decydowania jak do niej mówić? Przecież to nie dziennikarkę i nie autora tekstu o fobiach ta nazwa dotyczy. Dotyczy pani Witek. I jeżeli chce być panią marszałek, nie marszałkinią, to ma do tego pełne prawo. Każdy powinien mieć prawo do językowego samostanowienia.

Tutaj oczywiście warto znać kontekst, który przedstawia się tak, że w poprzedniej kadencji sejmu, gdy grupa posłanek zgłosiła prośbę o zmianę tabliczek tak, by były – no właśnie – posłankami, to marszałek Witek im odmówiła.

I oczywiście moglibyśmy powiedzieć, że karma wraca. Albo że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom.
Ale czy naprawdę powinniśmy komunikacyjnie równać w dół?

Język inkluzywny nie polega i nie może polegać na „narzucaniu” jakichkolwiek form. Również tych, które z inkluzywnością nam się kojarzą. Zaprzeczyłby tym samej idei, która za nim stoi.




______
*Żeby była jasność: dziennikarka zachowała się w tej sytuacji wzorowo. Po prostu przeformułowała pytanie tak, by forma odpowiadała pani Witek. I dokładnie tak to powinno wyglądać.

Czy kierowczyni powinna jeździć samochodzicą?

Po raz kolejny dostaję wiadomość (oczywiście od pana) z pytaniem o to, dlaczego zwolenniczkom i zwolennikom feminatywów nie przeszkadza to, że na przykład „zawód” jest rodzaju męskiego. Bo przecież skoro tak im przeszkadza nazywanie się „kierowcą” i muszą wymyślać te całe „kierowczynie”, to może by były konsekwentne i wykonywały nie TEN „zawód” tylko TĘ „zawódkę”.No i ja bardzo przepraszam, ale gdybym był dawną nauczycielką języka polskiego takiego delikwenta, to faktycznie poczułbym zawód tak wielki, że może i [...]

Więcej

Po co nam informacje o wysokości nakładu?

Chciałem zwrócić uwagę na godną pochwały praktykę wydawnictwa ArtRage.Praktyka jest niezwykle prosta: w stopce redakcyjnej ArtRage informuje o wysokości kolejnych nakładów danego tytułu.Jeżeli zajrzycie do książek wydawanych dawniej (na przykład w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych), to również znajdziecie takie informacje.W tytułach wydawanych dziś przez duże wydawnictwa takich informacji nie uświadczycie.Dlaczego?Bo na rynku wydawniczym wszyscy kłamią.Zwłaszcza w materii liczby sprzedanych egzemplarzy.A gdy nie ma informacji o [...]

Więcej

Teksty o języku, kulturze i sztuce

Teksty poświęcone zagadnieniom językowym oraz dziełom i produktom kultury.

Teraz możesz zostawić mi swojego maila.

Daję Ci słowo (a nawet całe zdanie!), że poinformuję Cię, gdy na stronie pojawi się nowy tekst. Bo po to tu jesteś, prawda 🙂?