Dlaczego nie można zaczynać maili od „witam”?
Bo przecież każdy człek kulturalny wie, że nie można.
To nie tylko niepoprawne, ale i niegrzeczne.
Witać to można u siebie gości. Jeżeli „witamy” kogoś w mailu, to właściwie uznajemy, że ta konwersacja jest nasza. Ustalamy stosunek nadrzędno-podrzędny. Pokazujemy, że jesteśmy wyżej w hierarchii.
Z pewnością spotkałyście i spotkaliście się z taką lub podobną argumentacją.
No i tu mam pytanie: czy KTOKOLWIEK z Was KIEDYKOLWIEK użył słowa „witam”, by zawłaszczyć przestrzeń konwersacyjną lub podkreślić, że kogoś gości?
Po pierwsze to jest przecież pomieszanie scenografii. Mail to nie jest to samo, co wizyta u kogoś w domu. I jak komuś się miesza outlook z mieszkaniem, to znak, że trzeba odstawić stałe łącze.
Po drugie, „witać” znaczyło również „pozdrawiać przy spotkaniu”.
Dlaczego niby nie mielibyśmy móc witać kogoś przy spotkaniu wirtualnym?
Po trzecie, uzus król. „Witam” się po prostu się zuniwersalizowało. Ludzie chcieli korzystać z tego słowa jako uniwersalnego przywitania, więc… korzystali. I co, żywy język ma się gonić, bo ten lub tamten pamięta, że były czasy (ach, teraz już nie ma czasów!), gdy to słowo funkcjonowało inaczej? Równie dobrze można by twierdzić, że życzenie ludziom „smacznego” jest niekulturalne…
Oh no, wait xD.
Bo oczywiście SĄ LUDZIE, KTÓRZY TAK TWIERDZĄ. Bo w ten sposób się podważa umiejętności kulinarne osoby gotującej. Kumacie? Że jeżeli komuś życzysz smacznego to nie dlatego, że jesteś miły/a, tylko dlatego, że wątpisz, by było dobre.
Wiadomo. Może w ogóle życzenie komukolwiek czegokolwiek jest podawaniem w wątpliwość umiejętności osoby, której życzymy xD?
Ale tak, są osoby, które mówią, że NIE MOŻNA „witać” w mailach czy życzyć „smacznego”, gdy samemu nie przygotowało się posiłku.
Ba, ponoć byli i tacy, którzy deklarowali, że na maile rozpoczęte zostały słowem „witam” po prostu nie odpowiadają. Rzekomo przez wzgląd na kulturę języka.
A ja mam nieodparte wrażenie, że powoływanie się na „kulturę języka” czasem sprawia, że zapominamy, czym jest najzwyklejsza kultura osobista.
Maciej Makselon