Jedyna słuszna polszczyzna!!!111oneoneone

Wspaniała dziennikarka, którą mam szczęście nazywać przyjaciółką, czyli Justyna Suchecka napisała o tym, co stresuje ją na antenie.

Bowiem doświadczona, wielokrotnie nagradzana, bardzo mądra dziennikarka czasem BOI SIĘ mówić publicznie. Czego się boi?

Otóż tego, że zdarzy jej się zapomnieć, nie upilnować i powiedzieć „-om”. 

Powtórzmy dobitniej: BOI SIĘ, że zapomni się na tyle, że zacznie mówić NATURALNIE. Naturalnie, bo jest z regionu Polski, w którym po prostu mówi się „-om” zamiast „-ą”.

A BOI SIĘ, ponieważ ta naturalna wymowa zawsze sprawia, że pojawiają się WYGŁASZANE PUBLICZNIE uwagi, że „dziennikarka chyba nie powinna popełniać takich błędów”. Pojawiają się również przykryte płaszczykiem troski o kulturę języka, lecz wciąż NIEPROSZONE, upupiające wiadomości tłumaczące „jak powinno się mówić”.

A nie mówimy o „błędzie”. Mówimy o wymowie regionalnej.

Podzieliliśmy język polski na odmiany gorsze i lepsze. Lepszą jest tzw. język ogólny, a gorszą… cóż, wszystkie inne.

A ja się pytam: czemu? Dlaczego któraś polszczyzna ma być JEDYNĄ SŁUSZNĄ, a używanie jakiejkolwiek innej ma być niepożądane? Czy przez to, że ktoś powie, że „poszkodowany był mężczyznOM”, nie jesteśmy w stanie zrozumieć, kim był poszkodowany? Jeżeli jesteśmy, to po co poprawiamy tę drugą osobę? Po to, by pokazać, że NASZA polszczyzna jest lepsza, a ktoś ma się dostosować do naszych subiektywnych standardów estetycznych?

I oczywiście, ponownie możemy ubierać to w zgrabny surdut dbałości o kulturę języka. Pytam jednak: w jakiś sposób spłaszczanie polszczyzny, zabijanie jej pięknej regionalnej różnorodności, miałoby być dbałością o kulturę języka?

To nie jest dbanie o kulturę języka. Ba, nawet w Ustawie o języku polskim możemy przeczytać, że „ochrona języka polskiego polega w szczególności na: […] upowszechnianiu szacunku dla regionalizmów i gwar, a także przeciwdziałaniu ich zanikowi”.

Żadna to zatem troska. To proste usprawiedliwienie aktu przemocy, polegającego na odbieraniu komuś prawa do korzystania z rodzimej wymowy.

Aktu, który sprawia, że inni BOJĄ SIĘ z tego języka korzystać. Inni, którzy mogą mieć naprawdę ciekawe i mądre rzeczy do powiedzenia.

Czy jako społeczeństwo trochę jednak na tym nie tracimy?

Czy kierowczyni powinna jeździć samochodzicą?

Po raz kolejny dostaję wiadomość (oczywiście od pana) z pytaniem o to, dlaczego zwolenniczkom i zwolennikom feminatywów nie przeszkadza to, że na przykład „zawód” jest rodzaju męskiego. Bo przecież skoro tak im przeszkadza nazywanie się „kierowcą” i muszą wymyślać te całe „kierowczynie”, to może by były konsekwentne i wykonywały nie TEN „zawód” tylko TĘ „zawódkę”.No i ja bardzo przepraszam, ale gdybym był dawną nauczycielką języka polskiego takiego delikwenta, to faktycznie poczułbym zawód tak wielki, że może i [...]

Więcej

Po co nam informacje o wysokości nakładu?

Chciałem zwrócić uwagę na godną pochwały praktykę wydawnictwa ArtRage.Praktyka jest niezwykle prosta: w stopce redakcyjnej ArtRage informuje o wysokości kolejnych nakładów danego tytułu.Jeżeli zajrzycie do książek wydawanych dawniej (na przykład w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych), to również znajdziecie takie informacje.W tytułach wydawanych dziś przez duże wydawnictwa takich informacji nie uświadczycie.Dlaczego?Bo na rynku wydawniczym wszyscy kłamią.Zwłaszcza w materii liczby sprzedanych egzemplarzy.A gdy nie ma informacji o [...]

Więcej

Teksty o języku, kulturze i sztuce

Teksty poświęcone zagadnieniom językowym oraz dziełom i produktom kultury.

Teraz możesz zostawić mi swojego maila.

Daję Ci słowo (a nawet całe zdanie!), że poinformuję Cię, gdy na stronie pojawi się nowy tekst. Bo po to tu jesteś, prawda 🙂?