Każdy problem, który nie jest mój, JEST WYDUMANY.
Pewien Pan wpadł dziś w komentarze pod postem na portalu zawododym, by powiedzieć, że problem z wyśmiewaniem feminatywu „pilotka” nie istnieje, bo on się z tym problemem nie spotkał, a poza tym „pilotka” mieści się w standardzie, więc w ogóle o czym rozmowa. Jak ktoś nie wie, że to słowo jest w standardzie, to w sumie jego problem.
Chwilę później sam obśmiał inny feminatyw, tj. „kierowczynię”, która również mieści się w standardzie, ale akurat o tym wspomniany pan nie słyszał.
Głos kobiet, które zwracały mu uwagę na to, że problem istnieje i że dotyka ich bardzo często, wybrzmiewał mimo uszu. Bo przecież tego pana nie dotyczył. On nigdy nie doświadczył tego obśmiewania, więc… o czym w ogóle mowa?
Najzabawniejszym i najbardziej znamiennym znajduję to, że wszystkie lajki, które zebrał komentarz o tym, że problemu z wyśmiewaniem feminatywu nie ma, zgarnął – oczywiście – od mężczyzn.
Ja myślę, że problem kradzieży nie istnieje. Przecież mamy prawo, które jasno stanowi, że kradzież jest nielegalna, w dodatku nikt mnie nigdy nie okradł.
O co ten cały raban, że ktoś bank obrobił?
Zajmujecie się wydumanymi pierdołami, jakimiś obrabowanymi bankami, podczas gdy ja muszę się mierzyć z prawdziwymi problemami…
W każdym Rossmannie jestem dyskryminowany, bo kremów do twarzy „for woman” jest więcej niż „for man”. A Wy dalej będziecie twierdzić, że mężczyźni wcale nie są najbardziej dyskryminowaną mniejszością w naszym pięknym kraju.
Maciej Makselon