Każdy problem, który nie jest mój, JEST WYDUMANY.

Pewien Pan wpadł dziś w komentarze pod postem na portalu zawododym, by powiedzieć, że problem z wyśmiewaniem feminatywu „pilotka” nie istnieje, bo on się z tym problemem nie spotkał, a poza tym „pilotka” mieści się w standardzie, więc w ogóle o czym rozmowa. Jak ktoś nie wie, że to słowo jest w standardzie, to w sumie jego problem.

Chwilę później sam obśmiał inny feminatyw, tj. „kierowczynię”, która również mieści się w standardzie, ale akurat o tym wspomniany pan nie słyszał.

Głos kobiet, które zwracały mu uwagę na to, że problem istnieje i że dotyka ich bardzo często, wybrzmiewał mimo uszu. Bo przecież tego pana nie dotyczył. On nigdy nie doświadczył tego obśmiewania, więc… o czym w ogóle mowa?

Najzabawniejszym i najbardziej znamiennym znajduję to, że wszystkie lajki, które zebrał komentarz o tym, że problemu z wyśmiewaniem feminatywu nie ma, zgarnął – oczywiście – od mężczyzn.

Ja myślę, że problem kradzieży nie istnieje. Przecież mamy prawo, które jasno stanowi, że kradzież jest nielegalna, w dodatku nikt mnie nigdy nie okradł.

O co ten cały raban, że ktoś bank obrobił?

Zajmujecie się wydumanymi pierdołami, jakimiś obrabowanymi bankami, podczas gdy ja muszę się mierzyć z prawdziwymi problemami…

W każdym Rossmannie jestem dyskryminowany, bo kremów do twarzy „for woman” jest więcej niż „for man”. A Wy dalej będziecie twierdzić, że mężczyźni wcale nie są najbardziej dyskryminowaną mniejszością w naszym pięknym kraju.

Czy kierowczyni powinna jeździć samochodzicą?

Po raz kolejny dostaję wiadomość (oczywiście od pana) z pytaniem o to, dlaczego zwolenniczkom i zwolennikom feminatywów nie przeszkadza to, że na przykład „zawód” jest rodzaju męskiego. Bo przecież skoro tak im przeszkadza nazywanie się „kierowcą” i muszą wymyślać te całe „kierowczynie”, to może by były konsekwentne i wykonywały nie TEN „zawód” tylko TĘ „zawódkę”.No i ja bardzo przepraszam, ale gdybym był dawną nauczycielką języka polskiego takiego delikwenta, to faktycznie poczułbym zawód tak wielki, że może i [...]

Więcej

Po co nam informacje o wysokości nakładu?

Chciałem zwrócić uwagę na godną pochwały praktykę wydawnictwa ArtRage.Praktyka jest niezwykle prosta: w stopce redakcyjnej ArtRage informuje o wysokości kolejnych nakładów danego tytułu.Jeżeli zajrzycie do książek wydawanych dawniej (na przykład w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych), to również znajdziecie takie informacje.W tytułach wydawanych dziś przez duże wydawnictwa takich informacji nie uświadczycie.Dlaczego?Bo na rynku wydawniczym wszyscy kłamią.Zwłaszcza w materii liczby sprzedanych egzemplarzy.A gdy nie ma informacji o [...]

Więcej

Teksty o języku, kulturze i sztuce

Teksty poświęcone zagadnieniom językowym oraz dziełom i produktom kultury.

Teraz możesz zostawić mi swojego maila.

Daję Ci słowo (a nawet całe zdanie!), że poinformuję Cię, gdy na stronie pojawi się nowy tekst. Bo po to tu jesteś, prawda 🙂?