Kto tu kogo dosiada? Czyli o czasownikach w kolei bezzwrotnych.
No dobra, bo ja jestem jak ten pies. Nie ogrodnika. Ten drugi.
Ten, co jeździł koleją.
No i tak jeżdżę, i jeżdżę, i wielu rzeczy nie potrafię zrozumieć.
Najbardziej chyba nie potrafię zrozumieć się.
A konkretniej jego braku.
Bo jak już człowiek wsiądzie, umości SIĘ, wyciągnie laptopa (bo wiadomo, że nigdzie nie pracuje SIĘ tak dobrze, jak w pociągu) i SIĘ w tej pracy zatopi, to zwykle po chwili pojawia się konduktor lub konduktorka. I pyta: „czy ktoś z państwa dosiadał?”.
I się zawsze zastanawiam KOGO. No i czy w ogóle dosiadałem kiedykolwiek, czy może jednak bardziej byłem dosiadany?
A może tu nie chodzi o to, czy W OGÓLE? Może chodzi tylko o TERAZ? No, ale czy w ogóle w pociągu – który jest jednak miejscem cokolwiek publicznym – wypada kogoś dosiadać? Bo mnie się wydawało, że takie rzeczy, to jednak się robi w sypialni, w salonie, w kuchni, na blacie nawet, ale – no cholibka – nie w bezprzedziałowym FREDRO relacji Warszawa Wschodnia-Wrocław Główny z opóźnieniem 69 minut i to wyjątkowo bez wagonu WARS.
A co, jak mnie się zachce jeść po wszystkim?
Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.
Do opóźnień zdążyłem się przyzwyczaić, ale do „dosiadania” używanego w miejsce czasownika zwrotnego „dosiadać się”, przyzwyczaić się nie potrafię. Chodzi przecież bowiem o zajęcie miejsca obok kogoś, w wagonie, w którym ktoś już jedzie, czyli o dosiadanie się do kogoś lub czegoś. Nie o dosiadanie konia, motoru, roweru czy partnera lub partnerki.
No i teraz wyobraźcie sobie zdziwienie, które towarzyszyło mi w trakcie sprawdzania hasła w słowniku. Okazuje się bowiem, że na przykład Wielki Słownik Języka Polskiego tę formę już notuje.
I tu nie chodzi nawet o to, że ktoś uznał, że pociąg to po prostu taki żelazny koń, a skoro koń, to się dosiada.
Chodzi o to, że brać konduktorska tak sobie wymyśliła, powtarza i basta. A osoby, które sporządzają słowniki, po prostu to zaakceptowały. No i co?
No i poloniście też pozostaje zaakceptować.
A Wy jak? Dosiadacie, jesteście dosiadani/dosiadane czy może jednak dosiadacie się?
Maciej Makselon